W końcu się udało… Ostatni weekend, był weekendem niesamowitym, niepowtarzalnym… WOW! #life365days

Może to wydawać się dla Ciebie dziwne, ale wyjazd do trój miasta, w zimę – to było moje jedno z marzeń. Nie było tak spektakularnie jak sobie wyobrażałem, ale jednak widok sopockiego molo zimą – to jest to.

Zacznijmy od tego, po co tam w ogóle pojechałem.
W czwartek, wieczorem – usłyszawszy, że na koncercie Hillsong London będzie 5 tysięcy osób – bez zastanowienia wyciągnąłem kartę i kupiłem bilety. Pociąg, koncert i następnego dnia o 8 byłem już w pociągu.

TO BYŁO STRASZNE!
Ostatni raz jechałem starym TLK w tak długą podróż. 8 osób w wagonie, smród, gorąco, drzwi nie pozwalają otworzyć… Ostatni raz. Jedyne co mnie trzymało w tym pociągu to myśl, że już wieczorem będę na koncercie Hillsongu.

Wyjaśnienie. Hillsong, jest to zespół chrześcijański grający muzykę uwielbieniową – przykład:

Było na prawdę niesamowicie. Począwszy od obecności Bożej, po światła – oprawę wizualną wydarzenia. Wróciłem mega zajarany i zainspirowany. Lepiej być nie mogło.

Dwa marzenia w jeden dzień. 3 miasto, koncert Hillsong, a to wszystko za łącznie 300 zł… Lepiej być nie mogło! Dzięki Bogu, że wszystko się udało i mogłem tam być.

Życie z Bogiem jest o wiele łatwiejsze 😉

BTW. Fotki, i inne znajdziecie na moim instagramie: @sylwesterizowski.pl i na fanpage @Marzenia w 365 dni

UDOSTĘPNIJ