Początek, Bóg, Sylwester, świetna zabawa, nowy rok, czyli o tym jak zmieniło się całe moje życie przez jeden wyjazd.

Ogłoszenia parafialne.
Będzie troszkę inaczej. Nie każdego może zainteresować tematyka tego posta, nie każdy czyta mojego fanpage, czy ogląda snapa. Chciałbym poinformować czym była spowodowana kilku dniowa przerwa w wrzucaniu postów na bloga. Zepsuł mi się monitor… a potem… No własnie co potem.

…a potem poznałem cudownych ludzi.
Ale zacznę od początku. Jakoś trzy miesiące temu podeszła do mnie i dwójki moich znajomych, na ulicy jakaś trójka świrniętych ludzi mówiących o Bogu. No dobra, w końcu co mi szkodzi posłuchać i tak całą rozmowę prowadziła moja koleżanka. Tak słucham słucham… Jeden mówi, że przyśniło mu się niebo, drugi, że może uzdrowić moją koleżankę… WOW! Skąd oni się urwali! Więc uzdrawiają moją koleżankę. I żegnamy się. Przynajmniej ja żegnałem się z myślą, że nigdy więcej moje oczy ich nie ujrzał.

Snapchat
Wszyscy tutaj wiedzą, że mam bardzo fajnego snapa – o – sylwek150c – i obserwuje mnie tam masa osób, dokładnie 5,5 tysiąca. Obserwuję mnie również Arek. Arek który miesiąc temu wysłał zdjęcie z Lublina, a jako, że lubię znać dużo osób z mojej okolicy – to do niego napisałem.

Pisaliśmy, pisaliśmy, pisaliśmy, aż w końcu zszedł temat na wiarę. Otwarcie powiedziałem, że w Boga wierzę, ale nie potrafię znaleźć miejsca w którym on na prawdę jest. Zaczął opowiadać mi o swojej wierze, o swoich doświadczeniach z Bogiem, z kościołem. I uświadomiłem sobie. HALO! On jest z tego samego kościoła co tamta trójka. To wcale nie są chorzy ludzie. Tylko ludzie kochający Boga!

Bóg nie posłał syna, aby potępił świat, lecz aby go zbawił.

Zaczął mi podsyłać dyskretnie cytaty z Biblii. Rozmawialiśmy coraz częściej o Bogu. Zacząłem czytać e-Bilbię, czuć radość z czytania Słowa Bożego. Pojawiała mi się masa przemyśleń, zmieniłem sposób mojej modlitwy, aż natrafiłem na problem z którym Arek nie mógł mi pomóc. Więc napisałem do Magdy. „Świernientej” dziewczyny, która podeszła do mnie 3 miesiące wcześniej.

Pomogła mi i tak jak z Arkiem złapaliśmy dobry kontakt. Zaproponowała spotkanie, bez jakiegokolwiek zwątpienia się zgodziłem. Kilka dni pózniej siedzieliśmy w maku i rozmawialiśmy. Opowiedziały mi swoje historię, to jak wiara zmieniła ich życie. Mówię WOW! Ta sekta na prawdę mnie chce, aż takie historie sobie powymyślała. – oczywiście to sarkazm i żart. Po spotkaniu wiedziałem, że chcę przyjść do ich kościoła, chcę być tam gdzie Bóg. Chcę aby Bóg był we mnie.

Całość miała miejsce w poniedziałek – 28 grudnia. Siedzieliśmy tylko chwilkę bo Magda spieszyła się, aby się spakować na wyjazd następnego dnia. Mówię no spoko. Jakoś nie miałem potrzeby dopytywać gdzie, jak i w ogóle. Wróciłem do babci, poszedłem do jednej, drugiej restauracji, zjadłem fajne rzeczy, poczytałem fajną książkę, którą pożyczyła mi Alina (druga dziewczyna, która przyszła z Magdą).

Święty dokonał bowiem w moim życiu wspaniałych rzeczy.

Po 20, wszedłem do domu. Pooglądałem trochę telewizji, robię to tylko u babci – bo tam nie mam komputera. Po 21 poszedłem wziąć długą kąpiel, napisałem do Magdy, zapytałem się, gdzie oni tak w ogóle jadą i po co.

Okazało się, że do Wrocławia, na religijną konferencje. Nie wiem dlaczego, ale 10 minut później miałem kupione bilety, mimo tego, że przedemną stało jeszcze kilka dużych problemów. Nie miałem kasy na wyjazd, byłem dzień przed wypłatą – jedna wiadomość, przelew poszedł na moje konto. Zostały jeszcze dwa problemy. 30 miałem pojawić się na przesłuchanie, ale jak?! Będę wtedy we Wro. Mówię – załatwię to jutro – uda się. Trzecim problemem było brak miejsc w pociągu, aż wiadomość nagrała mi Martyna, taki fajny spoko ziomek no i o 22 wszystko było gotowe, a ja spakowany.

Następnego dnia ogarnięty, odwalony, pojawiłem się na dworcu i w 20 osobowej grupce czekałem na pociąg. Zapowiadało się mega! Wyobrażacie sobie pół wagonu swoich ludzi?
Przez podróż zapoznałem całe towarzystwo, od razu wiedziałem, że będzie to mój najlepszy sylwester jakiego mogłem sobie wymarzyć.

Chciałbym abyście wiedzieli jak ciężka walkę toczę o was.

Dojechaliśmy na konfę, tego opisywać nie będę, bo jak ktoś nie miał styczności to trudno by było opisać, po drugie wpis i tak już jest za długi. Jeśli będzie zainteresowanie, mogę wszystko wyjaśnić na priv, lub email – blog@sylwesterizowski.pl

Ale dojechaliśmy na tą konfę i od początku jej trwania bolały mnie mega plecy w okolicy prawej łopatki. Modliło się o mnie kilkoro osób, ale no spoko – niech się modlą, co z tego. Nie wierzyłem, że to może pomóc. Gdy nagle na jednym z wykładów, kaznodzieja powiedział, że ktoś na tej sali ma ból pleców, pokazał dokładnie miejsce w którym mnie bolały i że Duch Święty chce je uzdrowić. I uzdrowił. Od tamtego momentu uwierzyłem. Ból pleców przeszedł w jednym momencie i nie wrócił, a ja pierwszy raz w życiu poczułem obecność Boga.

Chociaż bowiem jestem daleko, sercem jestem z wami.

Przenieśmy się szybko do 31 grudnia, a raczej już nowego roku. Podchodzi do mnie Szymon, chory chłopak którego poznałem 3 miesiące temu. Przytula mnie i zaczyna składać mi życzenia. Życzenia które trafiały prosto w moje serce. Życzenia, które nie mogłby być złożone przez niego. Życzenia, dzięki którym moje życie nie będzie takie jak wcześniej. Życzenia których tak na prawdę nawet nie pamiętam…

Lecz wiem, że były niesamowite, zaraz po nich poczułem mega zmianę, ale to co działo się później, nie mam zamiaru zagłębiać się na blogu. Bo to co zostało zesłane z nieba, jest dla mnie, a nie dla was 😉

I tak oto się nawróciłem, fajnie co? 

Ps. Wszystkie cytaty pochodzą z Biblii.
UDOSTĘPNIJ
  • Faithful

    Wow. Mega!

  • Arek Grunwald

    Świetny artykuł! ????

  • wera2327

    Mega fajny artykuł ????????

  • MultiKubek12

    Wpis taki jak zawsze :v ZAJEBISTY 😀

  • Ann Bra

    Amen! Czad!

  • Magdalena

    Kurczę ! Przeżyłam takie coś z rok temu …piękne uczucie ! ????

  • Adrian

    Słuchałem twojej historii dzisiaj na żywo. 🙂 Ja przeżyłem taką przemianę ponad 2 lata temu i do tej pory z każdym dniem utwierdzam się w przekonaniu że była to najważniejsza i najlepsza decyzja w moim ponad 30 letnim życiu. 😉 Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego, niech Jezus Cię prowadzi.

    • Super! Mega sie cieszę, ze miałem okazje przed tak duża publika opowiedzieć to co czuje… Czuje, ze to nie ostatni raz gdy do was przemawiałem i dzieliłem sie tym co ma do powiedzenia Bog!