Pewnego dnia… siedząc w domu… zobaczyłem reklamę KFC Dowóz, głodny, spragniony, postanowiłem sobie zamówić jedzenie!

… i tu był koniec.

Koniec przyjemnych i miłych doświadczeń. Wchodząc na stronę KFC Dowóz, zauważyłem kątem oka informację, że gdy się zarejestruję i udzielę im zgody na wysyłanie mi spamu na mojego spam maila, to dostane kubełek dla jednej osoby gratis. – Super! Będę mieć więcej, za małą kasę.

Składanie zamówienia.

Miła informacja poinformowała mnie o tym, że mogę złożyć zamówienie jeszcze wygodniej niż na stronie! A mianowicie przez aplikację na iOS. Znowu mówię – wielkie super! Kliknę, lokalizacja pokaże mój adres, wpiszę tylko numer mieszkania, wybiorę zestaw i wpiszę kod promocyjny na kubełek.

Nigdy nie jest tak pięknie, jak nam się wydaje!

W tym wypadku również. Po skopiowaniu kodu, dowiedziałem się, że jest nieprawidłowy. Po ponownym skopiowaniu kodu – dostałem identyczną odpowiedź. Więc mówię – nie. Jak nie dostanę czegoś, co mi obiecano w ramach udostępnienia swoich spam-danych, to nigdy nic nie zamówię z KFC – i jeszcze napiszę wpis na blogu, aby 65 tyś użytkowników miesięcznie, którzy czytają bloga – mogli zrobić dokładnie tak jak ja.

Zgłaszam reklamację!

Mówię mam darmowe minutki, to sobie przynajmniej z konsultantem porozmawiam. Dzwonię pod jeden numer dostępny na kfc.pl, dowiaduję się, że połączenie jest dodatkowo płatne. Dzwonię pod drugi numer… dzwonię drugi, trzeci raz. Nikt nie odbiera… Dziwne.

Więc podejmuję inną taktykę. Zadzwonię pod numer pod którym składa się zamówienia – tam na pewno odbiorą! I tak się stało. Pan z ponurym głosem, niczym jak z syntezatora mowy – na początku myślałem, że po skończeniu zdania będzie coś w stylu „Naciśnij 4”.

Niekompetencja, czy głupota?

„… ale przecież na pana adres nie dowozimy, to w czym problem? Dlatego pewnie system nie chciał przepuścić kodu”
Nie, wcale. Szkoda, że mój blok jest daleko przed granicą dowozu.
„… dobrze proszę chwilę poczekać, zapytam się xxx”
Po kilku minutach, może kilkunastu – nie pamiętam, zgłasza się pan. No jednak do pana dowozimy, proszę o złożenie zamówienia.
No to mówię to to to i tamto + darmowy kubełek.

Szczęśliwy!

I w tym jednym, jedynym momencie byłem szczerze szczęśliwy. Udało mi się uzyskać to co chciałem, może po pół godziny walki z systemem – ale udało się! Zamówienie miało dojść maksymalnie za 45 minut.

BYŁO PO GODZINIE, ZIMNE, NIEZJADLIWE, BEZ FRYTEK.

Zdjęcia ze wpisu pochodzą z materiałów prasowych dostępnych na stronie KFC.PL
UDOSTĘPNIJ
  • Dałem im drugą szansę, znowu problemy z kodem, zamówienie o dziwo doszło ciepłe, ale niekompletne tak w 50%.

  • Faithful

    A tak w ogóle to próbowałeś kodu nie kopiować, a przepisać? Często przez to nie działa 😛

    • Jeszcze potrafię umiejętnie skopiować tekst, bez spacji i kropek na poczatku i koncu – ale tak, próbowałem.

      • Faithful

        Nie wątpię, że potrafisz, aczkolwiek to jest takie jakby dodatkowe zabezpieczenie przed botami. No zdarza się c:

  • mysza

    no już bez przesady- kody wchodzą bez problemu a jedzenie mam zawsze w 25 minut, niezadowolony z życia zawsze narzeka, nie smakuje – nie jedz!

  • Justyna

    Urzekła mnie twoja historia ?

  • gryniu

    popieram… sam mam już drugi raz problem z dostawą.. kuźwa.. wcześniej przyszło jedzenie po godzinie z zaparzonymi i zimnymi frytkami, sama papka była, która od razu do kosza wylądowała… po pół roku znowu choroba mnie pokonała i chciałem zjeść.. i 30 min po dostawie zanim ktoś sie odezwał, po zgłoszeniach reklamacyjnych. nie chciałem drugi raz połowy jedzenia wywalać więc zrezygnowałem… w restauracji jest ok.. ale KFC/PIZZA HUT ma chyba jakieś problemy z ogarnięciem dostaw na telefon. no chyba że to przypadłość w Gdańsku…

  • Statek Na Trawie

    Pracowałam w call center kfc/pizza hut, niestety na całą ekipę zdarza się kilku gorszych (czyt. gburliwych/zmęczonych) konsultantów. Często zależy to też od klienta – większość z nas była uprzejma nawet dla chamskich i bezczelnych klientów, ale zdarzają się pracownicy, którzy się aż tak nie pitolą. Niestety przy dużej rotacji pracowników związanej z niskimi płacami szefostwo nie jest w stanie zwalniać pracowników za cokolwiek innego niż naprawdę karygodne i wielokrotnie powtarzane rzeczy – jedyny sposób motywacji to ucinanie już i tak ciężkich do zdobycia premii, na które większość osób i tak nawet nie liczy.
    Co do obsługi samych restauracji – zależy to w dużej mierze od samej restauracji, czyli po prostu ludzi; menadżerowie bywają bardziej i mniej zaangażowani w swoją pracę, mniej lub bardziej dbają o standard. Mogę powiedzieć po samej pracy w call center, że zdarzają się restauracje, na które często są skargi, a są takie, na które nie ma ich nigdy (poza normalną granicą błędu). Też zawsze irytowały mnie te, które wiecznie robiły coś nie tak – ile można?? To naprawdę nie fizyka kwantowa. Choć pamiętajmy też, że restauracje codziennie muszą mierzyć się np. z klientami pieklącymi się, że ich zamówienie spóźnia się JEDNĄ minutę i żądającymi za to rekompensat (wiele takich reklamacji przyjmowałam, niektórzy ludzie mają naprawdę coś nie tak pod kopułą).
    Jednego nie można kfc/pizza hut odmówić – wszelkie reklamacje przyjmują, wymieniają na życzenie dostarczone produkty bez większego mrugnięcia okiem i dowożą te, których klient twierdzi, że brakuje (mówię twierdzi, bo oczywiste, że część mówi prawdę, a część chce tylko wyłudzić darmowe żarcie).
    Od koleżanki pracującej już w samej restauracji wiem też, że restauracje są ostro kontrolowane pod względem strat, dlatego gdy na konkretnym produkcie mają tzw. straty, to go potem bardzo żałują (i dostaniemy np. kropkę sosu na całą kanapkę czy jedną pieczarkę na całą pizzę) albo wysyłają starsze produkty (niekoniecznie przeterminowane, ale np. takie kurczaki leżące już od dobrych paru godzin pod lampą grzewczą). To już jest wina samej spółki i szefów o wiele wyżej niż ci siedzący w restauracjach.
    Jeśli chodzi o frytki – ludzie, nie oczekujcie nigdy dobrych frytek z kfc 😉 One nie są nawet robione z ziemniaków (najtańszego warzywa w Polsce?!), tylko lepione z walonego proszku z mączki ziemniaczanej i hugo wie czego jeszcze. Jeśli nie jesteście w stanie zjeść takich, jakie wam przywożą, to naprawdę lepiej po prostu więcej nie zamawiać frytek, niż oczekiwać zmiany lub pieklić się na kierownika restauracji.
    W skrócie powiem tak – kfc/pizza hut to gigantyczna, globalna sieć, która jednak od wielu mogłaby się dużo nauczyć (np. od McDonald’s). Przez oszczędzanie na płacach dla pracowników otrzymują często w zamian brak zaangażowania. Powinni też o wiele bardziej pilnować standardów swoich produktów, ale jak to zrobić, kiedy nie tylko samemu chciwie oszczędza się na czym się da, bo wielkie ryby muszą się nachapać, ale też nie ma też do końca jak tych standardów wymusić na smutno opłacanych ludziach? I kiedy nie dba się o opinię zwrotną od klienta, np. pisemnie składane (czyli „poważniejsze”) reklamacje? Bo przecież wiadomo, że klienci na te marki zawsze będą, więc po co przejmować się tymi, którym coś się nie podoba… To takie błędne koło, za które w największej mierze odpowiada szefostwo „tam wysoko”.

  • Statek Na Trawie

    Pracowałam w call center kfc/pizza hut, niestety na całą ekipę zdarza się kilku gorszych (czyt. gburliwych/zmęczonych) konsultantów. Często zależy to też od klienta – większość z nas była uprzejma nawet dla chamskich i bezczelnych klientów, ale zdarzają się pracownicy, którzy się aż tak nie pitolą. Niestety przy dużej rotacji pracowników związanej z niskimi płacami szefostwo nie jest w stanie zwalniać pracowników za cokolwiek innego niż naprawdę karygodne i wielokrotnie powtarzane rzeczy – jedyny sposób motywacji to ucinanie już i tak ciężkich do zdobycia premii, na które większość osób nawet nie liczy.
    Co do obsługi samych restauracji – zależy to w dużej mierze od samej restauracji, czyli po prostu ludzi; menadżerowie bywają bardziej i mniej zaangażowani w swoją pracę, mniej lub bardziej dbają o standard. Mogę powiedzieć po samej pracy w call center, że zdarzają się restauracje, na które często są skargi, a są takie, na które nie ma ich nigdy (poza normalną granicą błędu). Też zawsze irytowały mnie te, które wiecznie robiły coś nie tak – ile można?? To naprawdę nie fizyka kwantowa. Choć pamiętajmy też, że restauracje codziennie muszą mierzyć się np. z klientami pieklącymi się, że ich zamówienie spóźnia się JEDNĄ minutę i żądającymi za to rekompensat (wiele takich reklamacji przyjmowałam, niektórzy ludzie mają naprawdę coś nie tak pod kopułą).
    Jednego nie można kfc/pizza hut odmówić – wszelkie reklamacje przyjmują, wymieniają na życzenie dostarczone produkty bez większego mrugnięcia okiem i dowożą te, których klient twierdzi, że brakuje (mówię twierdzi, bo oczywiste, że część mówi prawdę, a część chce tylko wyłudzić darmowe żarcie).
    Od koleżanki pracującej już w samej restauracji wiem też, że restauracje są ostro kontrolowane pod względem strat, dlatego gdy na konkretnym produkcie mają straty, to go potem bardzo żałują (i dostaniemy np. kropkę sosu na całą kanapkę czy jedną pieczarkę na całą pizzę) albo wysyłają starsze produkty (niekoniecznie przeterminowane, ale np. takie kurczaki leżące już od dobrych paru godzin pod lampą grzewczą). To już jest wina samej spółki i szefów o wiele wyżej, niż ci siedzących w restauracjach.
    Jeśli chodzi o frytki – ludzie, nie oczekujcie nigdy dobrych frytek z kfc 😉 One nie są nawet robione z ziemniaków (najtańszego warzywa w Polsce?!), tylko lepione z walonego proszku z mączki ziemniaczanej i hugo wie czego jeszcze. Jeśli nie jesteście w stanie zjeść takich, jakie wam przywożą, to naprawdę lepiej po prostu więcej nie zamawiać frytek, niż oczekiwać zmiany lub pieklić się na kierownika restauracji.
    W skrócie powiem tak – kfc/pizza hut to gigantyczna, globalna sieć, która jednak od wielu mogłaby się dużo nauczyć (np. od McDonald’s). Przez oszczędzanie na płacach dla pracowników otrzymują często w zamian brak zaangażowania. Powinni też o wiele bardziej pilnować standardów swoich produktów, ale jak to zrobić, kiedy nie tylko samemu chciwie oszczędza się na czym się da, bo wielkie ryby muszą się nachapać, ale też nie ma też do końca jak tych standardów wymusić na smutno opłacanych ludziach? I kiedy nie dba się o opinię zwrotną od klienta, np. pisemnie składane (czyli „poważniejsze”) reklamacje? Bo przecież wiadomo, że klienci na te marki zawsze będą, więc po co przejmować się tymi, którym coś się nie podoba… To takie błędne koło, za które w największej mierze odpowiada szefostwo „tam wysoko”.

  • Statek Na Trawie

    Wydaje mi się, czy ciągle kasujesz moje komentarze? Z jakiego powodu? Żałosne.

  • jussik

    jestem ze Szczecina i dowóz mam zawszzawsze na czas a czasem nawet przed. dziwi mnie (a jednocześnie satysfakcjsatysfakcjonuje) że są tak bardzo punktualni. nigdy się nie spóźnili nawet minutę. 🙂
    co do temperatury to jest jedzonko ciepłe, aczkolwiek ma prawo być chłodne, w końcu facet jest na dworze, wieje wiatr i tak dalej…

  • Pacchan~ssu

    Masz pecha i tyle ¯_(ツ)_/¯ Do mnie wszystko ok dojeżdża, może nie zawsze w czasie, ale nie ma jakichś dużych opóźnień.