Zapewne 90% z was miało problem z zaciąganiem przez rodziców, babcię, do kościoła.

Jak zapewne większość z was wie, jestem świeżo po nawróceniu duchowym. Jeśli nie wiesz, to przeczytaj ten wpis. ZOBACZ: Jak zmieniłem się przez 4 dni.

No więc jak już znasz moją historię, to chciałbym poruszyć temat przymusowego chodzienia do kościoła, czy przymuszonej modlitwy przez rodziców, czy po prostu osoby starsze silnie religijne.

Na wstępie zaznaczę że religijny to nie to samo co wierzący, ale nie mi wyjaśniać tą różnicę, może kiedyś. W skrócie, religijny to człowiek pochłonięty religią, tradycją itp, a wierzący, to zwykła osoba żyjąca z Bogiem.

Wracając do tematu wpisu, jeśli miało się 7 może 8 lat, to trochę trudno było się przeciwstawić rodzicom. Więc chodziłeś do tego kościoła, dłubałeś w paznokciach, czy oglądałeś zdobienia kościoła i nawet przez myśl Ci nie przyszło aby słuchać kazania, czy Biblii, mam rację? To pytanie retoryczne, wiadome, że ją mam.

Z czasem już nie masz 8 lat, ale jesteś już po przymusowej komunii „bo tak trzeba”, „bo pójdziesz do piekła” bla bla bla. Może niedługo nadejdzie chwila twojego bierzmowania, które jak mnie uczono daje nam dary Ducha Świętego, serio? Jakoś nie zauważyłem wielkiej zmiany, poza tym, że po winie komunijnym rzygałem pół tygodnia. 

Jak by tu powiedzieć rodzicom, że nie chcesz iść do kościoła, że to nie jest Twój czas, że to nie jest dla Ciebie. Moim szczęściem było to, że nie pochodziłem zbyt religijnej rodziny i po prostu do kościoła chodziłem wtedy kiedy chciałem, a nawet przez pół roku byłem ministrantem. Lecz chodziłem dlatego, że było fajnie. Miałem kontakt z innymi fajnymi chłopakami z okolicy, po mszach się spotykaliśmy, wychodziliśmy na osiedle itp. Było po prostu fajnie.

Z czasem to „fajnie” mi przestało wystarczać i po prostu rzuciłem to wszystko, aaaa naprostuję jedną kwestię, w Boga wierzyłem zawsze. Nawet wtedy jak byłem ministrantem nie utrzymywałem z nim kontaktu. Czasami jakaś zdrowaśka na dobranoc i tyle.

Teraz już wiesz w jakiej jestem „pozycji” duchowej. Przyjąłem Ducha Świętego i jego dary, od tak. I nie nie, nie potrzebowałem jakiegoś bierzmowania, po którym będę rzygać 3 dni. Wystarczyło chcieć.

Więc jeśli rodzice się ciągną do kościoła. Powiedź nie. Powiedz, że tego nie czujesz. Że nie chcesz się nudzić godziny, wolisz wyjść na spacer, zostać w domu przez kompem. Bądz z nimi szczery, mogę się założyć, że na początku będzie trudno, ale dlaczego masz się męczyć? Co niedzielne chodzenie do kościoła nie zbuduje Ci ścieżki do nieba. Nie zbuduje nic, poza narastającą nudą w Twojej głowie.

UDOSTĘPNIJ
  • JakiśWiktor

    Masz ❤ bo ze snapa

  • Gość00

    Weszłam tu ze względu na ten rzekomy outlet Apple i muszę Ci Drogi Sylwestrze powiedzieć, że przy okazji przeczytałam to co napisałeś wyżej i jest mi bardzo przykro z dwóch powodów. Po pierwsze to co zawarłeś w swojej wypowiedzi wyżej to kompletna bzdura i kompromitacja, poważnie. Czytać się tych głupot nie da niestety, bo po nagłówku spodziewałam sie czegoś co może skłonić do jakichkolwiek refleksji na temat instytucji Kościoła, przepraszam bardzo, ale z całym szacunkiem tego tutaj brakuje. Zawiodłam się tez tym outletem. Rozumiem, ze to reklama, ale po co Ci to na Twoim blogu? Ten cały outlet Apple to jedno wielkie kłamstwo bo ceny wcale nie są niższe, a nawet takie same jak wszędzie. Wybacz Sylwestrze – musiałam. Pozdrawiam. K.

    • Jak ja lubię takie komentarze.
      Czy wyszło mi na złe, że nie chodziłem do kościoła? Co dziecko w wieku 6 lat wie o Bogu, o wierze? Wie tyle, że co niedziele musi pójść do kościoła, a co wieczór odbębnić pustą formułkę, bo inaczej pójdzie do piekła.
      W Biblii jest powiedziane „Zapewniam was: Jeśli ktoś nie przyjdzie do Boga, tak jak dziecko przychodzi do ojca, nie będzie miał wstępu do Jego królestwa” + „ Jeźli się kto nie narodzi znowu, nie może widzieć królestwa Bożego„.
      Czyli nie wystarczy chodzić do kościoła, trzeba przyjść do Boga, a nie do budynku, w którym dziecko będzie się przez godzinkę nudziło i czekało tylko aż dobiegnie koniec mszy.
      Co do outletu, ceny nie są niższe? Gdzie kobieto kupisz oryginalne etui apple za 20 złotych? W niektórych przypadkach zniżki są nawet i 90%, wystarczy dobrze poszukać.

      • Gość00

        Nadal mnie Twoje argumenty nie przekonują, nie wystarczylo zacytowanie Bibilii. Trochę zasmuca mnie Twoje podejście.

        • Gość

          ‚nie wystarczyło zacytowanie Biblii” jak to nie? Przecież TYLKO Biblia jest jedynym,prawdziwym „argumentem” ,co więcej?Jakieś nauki kościelne? Nie….:)
          Biblia.Chłopak dobrze napisał:)
          Kościół to ludzie,nie budynek.
          Gdy spotykasz się w dwóch lub w trzech w imieniu Boga,tam jest i on,jesteście wtedy kościołem.
          TRZEBA PRZYJŚĆ DO BOGA:)
          NIE BUDYNKU:)

          • Widac jak mocno wierzące sa osoby, ktore komentują ten wpis. Dla nich nawet Biblia nie jest argumentem ????

  • bon

    Przepraszam, ale co to jest w ogóle za argument, że ”Co dziecko w wieku 6 lat wie o Bogu, o wierze?” No właśnie, wie niewiele nie tylko o Bogu i o wierze, ale i o całym świecie i życiu. Dlatego też za dzieci w takim wieku odpowiadają i decydują rodzice, pokazując im przy tym świat. Nie widzę powodu dla którego dziecko w wieku 6 lat miałoby zadecydować, że nie pójdzie do Kościoła, bo szczerze to woli siedzieć przed komputerem. Najpewniej wolałoby też siedzieć przed komputerem zamiast iść do przedszkola, umyć zęby rano i wieczorem czy posprzątać swoje zabawki, a jednak rodzice na siłę je do tego zmuszają. I dobrze robią. Na tym polega wychowywanie.

    Ogólnie to sprawa wygląda tak, że rodzice zanosząc dziecko do chrztu zobowiązują się przed Bogiem, między innymi do tego, że wychowają to dziecko w wierze Kościoła. Dlatego też, jak ty to mówisz, ciągają je na siłę. W ten sposób pielęgnują tradycję, kształtują to dziecko od podstaw, przekazują im wartości, które chcą im przekazać. A dzieci prędzej czy później dorosną i same zadecydują co ze sobą dalej zrobią. Niezależnie od tego czy były ‚ciągane’ czy nie.

    • Jakiego chrztu? Według Biblii chrzest to całkowite zanurzenie w wodzie.
      Wiec jeszcze raz ????, o jakim chrzcie Ty mówisz?

      • bon

        Mówię o takim sakramencie, który przyjmuje się w kościele – tak dla uproszczenia poszli nam na rękę i nie trzeba dzięki temu zażywać kąpieli w Jordanie, moim zdaniem to spoko.
        Generalnie jest tak, że rodzice cie zanoszą, bądź też idziesz do kościoła pieszo, w zależności od wieku i symbolicznie jesteś polewany wodą (bo jak już wspominałam kąpiel w Jordanie jest dość ciężką do ogarnięcia logistycznie i przede wszystkim kosztowną imprezą), ale odpuśćmy sobie już kwestię wodną, najważniejsze jest to że jesteś wówczas pozbawiany grzechu pierworodnego i wstępujesz w szeregi wspólnoty kościoła. Zrozumiałeś? Czy jakoś bardziej łopatologicznie mam tłumaczyć?

        • To chyba ja muszę wytłumaczyć Tobie jak to działa. Po pierwsze o jakich wodach Jordanu mówisz. W Biblii jest powiedziane o całkowitym zanurzeniu w wodzie. Jakoś kościoły zielonoświątkowe, na całym świecie, nie mają z tym najmniejszego problemu.
          Po drugie. Chrzest powinniśmy przyjmować wtedy kiedy jesteśmy na niego gotowi, kiedy doskonale wiemy, na co się godzimy. To tak jak by mama Ci obcięła ręce po narodzinach „bo tak trzeba”.
          Po trzecie. Bóg kocha i wybacza grzechy każdemu. Nie ważne czy jest przed chrztem czy go dopiero planuje. Wystarczy, że wierzysz w niego, a będziesz zbawiony.
          Amen.

          • bon

            Sprowadzasz tę dyskusję cały czas do dywagacji na temat wody. To nie o to chodzi. Deklarujesz otwarcie, że wierzysz w Boga, powołując się przy tym niejednokrotnie na Biblię, wobec czego zakładam, że przynajmniej powinieneś zgadzać się z naukami jakie ona w sobie niesie. Chrzest biblijny owszem oznacza całkowite zanurzenie w wodzie, ale czy całą Biblię należy traktować dosłownie? Otóż nie, należy ją interpretować, czego jak wiem z doświadczenia, uczą nawet na świeckim języku polskim od gimnazjum wzwyż, a przede wszystkim uczą tego na kazaniach w kościele właśnie. W poście nie sprecyzowałeś o jaki konkretnie kościół ci chodzi, więc odniosłam go do kościoła rzymskokatolickiego, przez co nie widzę powodu by mieszać w to jeszcze zielonoświątkowców.
            Co do, jak mówisz, gotowości. To nie jest tak, że to my wybieramy sobie Boga, to Bóg wybrał nas. Jest przy nas, kocha nas, niezależnie od tego czy nam się to podoba i czy jesteśmy gotowi. Wiara ma nas łączyć, dawać poczucie wspólnoty i bezpieczeństwa, dawać świadomość tego, że nie jesteśmy sami. Dlatego też chrzci się małe dzieci, które jeszcze nie są świadome, a następnie prowadzi się je do kościoła, po to żeby poznawały Boga od najmłodszych lat. Świat jest tak skonstruowany, że człowiek pewne wartości najpierw otrzymuje, a później kiedy jest już świadomy to sam je sobie wybiera. Mnie nie musisz wierzyć, ale zostało jasno powiedziane: „Pozwólcie dzieciom przyjść do Mnie i nie przeszkadzajcie im: do takich bowiem należy Królestwo Niebieskie” (Mt 19,14).
            I jasne, że Bóg kocha i wybacza każdemu, to nie podlega dyskusji. I nikt też, nie mówi że dziecko nieochrzczone nie będzie zbawione. Powiedziane jest natomiast, że dziecko ochrzczone zbawione zostanie na pewno, więc nie powinno nikogo dziwić, że chrześcijańscy rodzice starają się o to zadbać.

          • Sorrry ale nie mam już ochoty na dyskusję z Tobą. Niech Bóg będzie z Tobą!

  • ok

    Dobrze mówisz…

  • Fanka

    Masz totalnie racje, ciaganie do kosciola na sile nie ma zadnego sensu. Boga nie da sie poznac na przymus, mozna tylko stac sie religijnym i rozgoryczonym, kiedy co niedziele siedzi sie w kosciele niby dla Boga, a tak naprawde bez Niego. Wiecej takich postow! Bog to nie religia! 😀

  • Gość

    Mnie rodzice kazali chodzić cały czas do kościoła jak byłam młodsza ;/ ale wszytko zmieniło jak poszłam do 1 gimnazjum i dołączyłam do Oazy czy Ruchu Światło-Życie (myśle że wiesz co to jest :)) i tak już należe 3 lata (dalej należe) i to były/są najlpsze lata <3 dzięki oazie poznałam wiele wspaniałych osób, pojechałam na pierwsze rekolekcje Oazowe, dzień wspólnoty i tak można by było wymieniać 😀 Kościół jest czymś pięknym i niesamowitym, wystarczy tylko trochę chęci i zaangażowania 🙂 Pozdrawiam! <3