Kim Ty jesteś aby dawać mi rady?

Ostatnio w internetach bardzo powszechne jest „radzenie” swoim znajomym. Chuj, że nikogo te rady nie obchodzą.

Odkąd zacząłem pisać bloga, znalazło się wśród moich znajomych dziesiątki ekspertów od grafiki, pisania i blogowania. Każdy z nich pragnie mi zakomunikować,że robię coś źle.

Co najlepsze te osoby gówno wiedzą i w większości przypadków się mylą. To ja wiem doskonale jak zaplanowałem sobie przyszłość i wiem jak zrobić aby dla mnie było najlepiej. Bo to co „widać” nie jest wszystkim.

Przykład – Pisze chujowo, tak wiem, ale trzeba wziąć pod uwagę, że piszę, za rok, dwa będę pisał dobrze, za pięć, będzie dało mnie się czytać. (chodź i teraz biorąc pod uwagę statystyki, to nie jest źle).

Powinniśmy uszanować czyjś wybór i nie wtrącać nosa w nieswoje sprawy, chcę pisać, piszę i żadna Twoja jebana opinia (która jak jest publicznie to zostanie usunięta) tego nie zmieni. Może jedynie moje nastawienie do Twojej osoby, bo będę wiedział, żeby Cię kiedyś omijać szerokim łukiem.

Wpis piszę w celu odsyłania do niego osób które ową „konstruktywną krytykę” raczą mnie obdarzyć. Wiedz, że ja ją mam w dupie.

Zyczenia na facebooku

Czy tylko ja mam tak, że wkurwiają mnie wszelakie życzenia na facebooku?
Czyt o urodziny, czy święta.
Najlepsze jest to, że owe życzenia składają osoby z którymi nie mam najmniejszego związku. Rozumiem gdyby to była rodzina, przyjaciele, bliscy znajomi, albo chociaż znajomi! Ale nie randomy, które przez przez przypadek znalazły się w moich znajomych – albo miały na profilowym cycki, to ich przyjąłem.

Jaki ma sens czytanie dziesiątki razy „Wesołych świąt” – przy urodzinach są to setki „100 lat” lub „wszystkiego najlepszego”.

Tak samo tyczy się to smsów. Mogę się założyć, że zanim usiądę przy wigilijnym stole dostane min. 10 sms z życzeniami od numerów których nawet nie mam zapisanych – dlaczego? Bo ktoś ma mnie zapisanego mnie, a że ja z nim się nie kontaktuję to usunąłem numer – ale musi pokazać jaki to jest bogaty i stać go 9 groszy żeby wysłać mi życzenia w smsie. Jak by komuś na prawdę zależało, a nie było by to na zasadzie:
1. Google – życzenia bożonarodzeniowe
2. Wklepuje do telefonu, albo Ci mądrzejsi kopiują – przynajmniej błędów nie ma.
3. Wyslij
4. Zaznacz wszystko

Wracając, gdyby komuś zależało – to by zadzwonił i złożył mi je chociaż w taki sposób… ale nie…

Trudno, taki już jest świat. Więc jeśli mnie dobrze nie znasz, jeśli nie utrzymujemy kontaktu, nie waż mi się składać życzeń – chyba że tutaj na blogu, lub na emailu, ale nie na facebooku – bo tam nie lubię mieć spamu. Koniec kropka.

Pozdrawiam i życzę Ci wesołych świąt mój najukochańszy czytelniku <3 Jeśli też mnie kochasz, zostaw mi lajka, a nasza miłość będzie wieczna. (jak nie kochasz, to też możesz)

Co noszę w portfelu

Tym razem, troszkę inaczej. Przedstawię wam rzeczy, które nosze w portfelu, wpis taki bardziej lifestylowy, ale nie ma po co się ograniczać do jednego „gatunku” / „stylu” wpisów.

Niby portfel jest aby nosić pieniądze, ale ja w nim zawsze mam jedynie na busa, bo po co mi więcej? Wszędzie płacę kartą, a jak nie chce mi się wyciągać, to telefonem – bo go zazwyczaj w kolejce w sklepie zazwyczaj mam w ręce. Poza drobnymi noszę w nim:

plastik

Lubię plastik, tak po prostu. Więc nie ważne co, ale jak mam szansę otrzymać jakąś plastikową kartę – czy to z rabatem, czy z banku, to biorę. Doprowadziło to do tego, że musiałem wybrać te najpotrzebniejsze – bo brakowało miejsca. Ostatecznie została karta do biblioteki, clubcard, karta z sizera i jedna, główna karta bankowa która obsługuje oba moje konta.

papier
Jak by co, to mówcie, że jesteście ode mnie, zapłacili mi za tą reklamę.

W papierze ograniczyłem się do 3 sztuk wizytówek, jedzenie, fryzjer i salon kwiatowy, co więcej mi potrzeba do szczęścia? Nic.
Jeśli chodzi o zdjęcia, to nie przepadam za zdjęciami w portfelu, tak samo nie lubię gdy ktoś nosi moje. Zdecydowanie dużo lepsza opcją jest zdjęcie w smarfonie ^^.

legitymac
Tak, własnie w takim stanie mam legitymacje.

Z dokumentów nosze tylko legitymację, co najśmieszniejsze nosze dwie, obie nie są podbite, nie wiem jaki jest tego sens, ale ok. Zdecydowanie wolałbym nosi plastik – czytaj dowód, ale go gdzieś zgubiłem – w domu, a nie chce mi się szukać –  wyrobi się nowy.

Może nie ma tutaj nic nadzwyczajnego, bo każdy nosi te rzeczy, ale miałem chęć napisać o tym na blogu, tak po prostu. A od niedawna robię to co lubię, lub to za co mi płacą.

 

Zdjęcia z choinką

W celu zobrazowania sytuacji zawartej w tym tekście chciałem pojechać do centrum handlowego oddalonego o 35 km odemnie i zrobienie sobie zdjęcia z choinką, ale ostatecznie mi się nie chciało, więc docencie to proszę.

Grudzień „ten wyjątkowy czas” – aby przypadkiem nie powiedzieć święta Bożego Narodzenia bo jeszcze jakiś ateista mnie wyklnie. Czas w których na facebooku pojawia się tysiące zdjęć z… choinkami.
Ten post kieruję własnie do was i chcę aby był on apelem, protestem!

Na prawdę masz taką potrzebę aby pochwalić się ze światem, że posiadasz w domu choinkę tak jak 9/10 polaków? Na prawdę? Jak tak to wstaw to zdjęcie, ale usuń mnie ze znajomych – o ile Twoja osoba była godna, bycia w nich.

Rozumiem, że to zdjęcie tak jak każde inne. Ale to działa tak jak ze śniegiem. Jedni piszą, że pada śnieg, drudzy piszą, że inni piszą, że pada śnieg, trzeci mają wszystko w dupie, a ja piszę o tym na blogu, taki lvl hard.
Zdjęcia działają tak samo, jedni je wstawiają, drudzy piszą „koniec zdjęć z choinkami”, trzeci mają to w dupie, bo co tam jedno zdjęcie (*3/4*liczba_twoich_znajomych) więcej na tablicy, a ja jak na blogera przystało, postanowiłem ponarzekać na blogu.

W końcu przecież od tego jestem. Wykorzystując okazje, chciałbym wam życzyć wesołych świąt, bo one nadchodzą nieubłaganie i żaden mój wpis ich nie przesunie w czasie. Chyba, że zdarzy się cud i puszczą kevina w maju.

Stop zdjęciom z choinką na facebooku! Kliknij aby udostępnić!

06.12.14 – Aktualizacja, jest i zdjęcie!

choinka

Kto wyrucha mojego syna

Czy tylko ja jestem tak upośledzony umysłowo, że nie jestem wstanie obejrzeć nawet całej reklamy tak durnych „show” jak Rolnik szuka żony czy Kto poślubi mojego syna?

Nie wiem czy warto dla takich pieniędzy (nie warto dla żadnych) robić z siebie idiotę przed całym krajem! Szlak mnie trafia gdy widzę nieraz w reklamie całkiem przystojnego faceta który spokojnie by był wstanie znaleźć sobie kobietę, ale nie po chuja… lepiej pójść do pseudo programu i zrobić z siebie pośmiewisko, tak cudnie. Ogólnie gdzieś przez przypadek czytałem wywiad z uczesnikami któregoś z tych dwóch programów i wyczytałem tyle, że poza programem żadna para nie jest nadal razem. Więc jaki to ma sens?

Takich programów jest wiele, Szkoła, Trudne Sprawy, Dlaczego Ja, Szpital, Pielęgniarki, Ukryta prawda. Często nawet po kilka na jednym programie.

Gdy siedzę u babci i przeważnie się nudzę nie mam nawet problemu z nieznależniem jakiego programu tego typu. Kończy się jeden, zaczyna się drugi, na innym programie, a jaka jest między nimi róznica? Bo wg. mnie różnią się tylko nazwą.

Tego typu seriale oglądam jedynie „w tle” słuchania muzyki, czytania ksiązki, czy pisania kolejnego wpisu na bloga. Inni oglądają to na poważnie, a jeszcze inni dla beki. Niestety przez takie postępowanie takich seriali będzie jeszcze więcej, a siadając za rok, czy dwa przed telewizorem nie będziemy mogli obejrzeć nic poza nimi, lub reklamami. Warto?

Aaaa! Zapomniałbym! Ten wpis jest pierwszym oficjalnym „Szybkim Wpisem” które będą poruszały tematy których nie jestem wstanie rozpisać tak, abym mógł je nazwać pełnoprawnym wpisem, a są warte mojej uwagi.